wtorek, 23 stycznia 2018

Porcelana z Chodzieży

Wzór z dzieciństwa i chyba jedyny motyw, na który nie mogę patrzeć.... Czemu pokazuję?



Rozpoczęłam cykl "Moja porcelana" i tak naprawdę jest to pierwsza, którą miałam. Zacznę może od historii. Dlaczego Chodzież? Mama urodziła się w Pacanowie, w kieleckim, jednak zawierucha wojenna spowodowała, że przez wieś przeszła linia frontu i zniszczyła wszystko. Dziadek z ciężarną żoną i dwójką małych dzieci schronił się w pobliskim lesie, a jak wrócił do domu, zastał tylko zgliszcza. Nie wiem, czym była spowodowana decyzja - ale postanowił szukać szczęścia gdzie indziej. Osiadł na Pomorzu, ale zanim tam trafił w latach 50. - mieszkał pod Chodzieżą. Przy fabryce porcelany była szkoła, do której chodziła moja ciocia. Wtedy się wszystko zaczęło... Fascynacja Chodzieżą... Wiecie co pamiętam z dzieciństwa? Właśnie tę porcelanę... Wyobraźcie sobie wiejskie gospodarstwo, lata 70. - dom jeszcze przedwojenny, już z prądem i wodą, ale jeszcze z piecem kaflowym. Wchodziło się do niego przez sień, w butach. Pierwszym pomieszczeniem była wielka kuchnia, gdzie stał drewniany stół, kuchnia węglowa i piec kaflowy... a na jednej ścianie kredensik z chodzieską porcelaną. Taką cienką, delikatną... Kawa mielona w ręcznym drewnianym młynku i jej zapach rozchodzący się dookoła... taki luksus pod strzechą...
Dziadek miał cztery córki i wszystkie kupowały chodzieską porcelanę... oczywiście wzór Iwona z różami... Były wszędzie... no po prostu.... nie mogę na nie patrzeć! Dostałam od Mamy zestaw porcelany i... trzymam go w kartonie... Ostatnio na grupie porcelanowej zostało rzucone hasło - pokazujemy naszą polską porcelanę z Chodzieży! Jakoś dziwnym trafem miałam trochę wolnego czasu, przytargałam karton, pochwaliłam się pamiątkami... nawet przez chwilę zaświtała mi myśl - może ją wyeksponować??? ... i zapakowałam ją z powrotem - jednak nie mogę na nią patrzeć....

















niedziela, 21 stycznia 2018

Angielska porcelana transferowa, .... czyli fajans

Szukałam czegoś do codziennego użytku... 


Było to na początku mojej przygody z porcelaną. Nadal się uczę, wyrabiam sobie gust porcelanowy, ciągle odkrywam jej piękno i pochodzenie.






Dziś pokażę moje zbiory "angielskie"
Serwis kawowo-obiadowy na 6 osób, dzbanek, cukiernica, mlecznik, waza, miski i półmisek.. oczywiście w niebieskim kolorze. 




Wzór prawie identyczny na całości, a z ciekawości dobrałam też jeden talerz różowy i niebieski z innego modelu.
Całości dopełnia urocza serownica....




jedzonko wyśmienicie smakuje....