poniedziałek, 20 stycznia 2014

Tapicerowanie krzesła shabby chic

Miałam ostatnio mało okazji do pisania. 
Jak zawsze - za dużo pomysłów, jeszcze więcej obowiązków a doba taka krótka.... No, ale postaram się teraz nadrobić zaległości. 

Białe krzesło shabby chic


Jak je zobaczyłam na zdjęciu na aukcji internetowej, bardzo mi się spodobało, takie skromne, a jednocześnie ciekawe w swojej formie, mające potencjał a przede wszystkim... tanie :) 


Mój zapał ostygł, kiedy przyjechało - dziurka na dziurce - korniki czy inne kołatki na pewno tu mieszkały, ale czy się wyprowadziły?


Na wszelki wypadek - strzykawka, terpentyna, czarny worek i.... słońce. Ponieważ było to lato, a drewnojady giną w temperaturze powyżej 60 stopni wymyśliłam sobie, że zaopatrzone w terpentynę krzesło pomieszka w czarnym ogromnym worku na słońcu przez kilka dni... z których chyba zrobiły się ze trzy tygodnie, bo latoś było piękne tego roku. Potem krzesło zamieszkało bez worka w garażu na obserwacji. 


Jak już ja i krzesło dojrzeliśmy - zabrałam się za szpachlowanie dziur. Krzesło miało być białe docelowo, więc użyłam sprawdzoną wcześniej lekką szpachlówkę Fluggera - genialna rzecz- twarda jak kamień, plastyczna i nie pyli się przy szlifowaniu.


 Na to grunt - również ww firmy i coś, co odkryłam ostatnio - Interior High Finish 5 to farba do stolarki o doskonałych własnościach aplikacyjnych i kryjących. Tworzy na drewnie matową i mocną powłokę. Matową, niczym pomalowaną kredą - szukałam dokładnie takiego efektu - wadą niestety tej farby jest to, że występuje tylko w kolorze białym, ale akurat w tym przypadku, to była zaleta.


No więc mamy krzesło, połatane, pomalowane i ..... 


Krzesło posiadało sklejkowe siedzenie, nijak wyglądające, ale za to świetnie nadające się na podstawę do tapicerowania. 


Przycięłam gąbkę, obłożyłam otuliną, wykopałam materiał z Ikei w różyczki (no jak szaleć to szaleć) i zabrałam się do tapicerowania. 


Wcześniej wykonałam fotele, potem była rogówka z kuchni, co mi tam jedno krzesło, dam radę!






No i wcale nie było tak prosto, bo musiałam pokombinować przy rogach, a efekt zobaczcie sami:





5 komentarzy:

  1. super naprawde. widok zasysfkcjonujacy !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję.... krzesło było proste - potem tapicerowałam fotel - i z tego jestem dumna....

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam!
    Bardzo ciekawy blog. Ja właśnie jestem na etapie odnawiania mojego pierwszego krzesła i mam problem na etapie siedziska. Okazało się, że pod dwiema warstwami grubego materiału jest wyściółka ze... słomy! Nie wiem co teraz robić :) Całkiem nowe siedzisko? Czy lepiej wykorzystać stare i na nie naciągnąć materiał? Może Pani coś poradzić?
    Pozdrawiam,
    Nowicujszka
    PS za obicie fotela - wielki szacun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opcje są dwie: wymiana całości lub naciągnięcie materiału - może być to trawa morska, a nie słoma - trudno radzić na odległość,
      Jednak jeśli siedzisko jest wygodne, nie ma zapachu, nie sypie się itd - łatwiej naciągnąć materiał na stary... w przypadku wymiany całkowitej można "zgubić fason" mebla
      Zapraszam do
      http://nowydomwstarymstylu.blogspot.com/2014/07/odnawianie-stoka-z-lat-6070-czii.html
      Trzeba przejrzeć kilka postów, ale Pani jest niesamowita w tym co robi
      Ola

      Usuń
  4. Teraz bardzo modne są takie meble w stylu prowansalskim. Bezbłędne wykonanie. Brawo!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za cenne uwagi i odwiedziny, zapraszam ponownie